blog background
 
Waldemar Witkowski: Waldemar Witkowski
Poznań spółdzielczość Lewica polityka samorząd
metka_epoznan
Wspomnienia z Norwegii (cz.1)
ok
55
not ok
11
liczba odsłon: 383

Spędziłem pracowicie kilka ostatnich dni w Norwegii. Jest to bardzo niejednoznaczny kraj. Jeszcze do połowy ubiegłego wieku był dość ubogi, omijany przez turystów, zacofany i na uboczu uwagi całego świata. Jednak światowy kryzys energetyczny w latach 70. sprawił, że wydobycie gazu i ropy naftowej okazało się bardzo opłacalne i nagle w krótkim stosunkowo czasie norwescy obywatele stali się zamożni. Nadal pozostawali w większości ludźmi niewykształconymi, wręcz prostymi chłopami czy niewyedukowanymi kobietami, ale już mieli argument w ręku w postaci pękatego portfela.

 

Chcą być najlepsi. Z jednej strony hodują astmatycznych mistrzów świata w sporcie, z drugiej budują otwarte społeczeństwo. Szczycą się monarchią, ale z szacunkiem podchodzą do reguł demokratycznego państwa. Szerzej znani artyści to bodaj tylko Munch i Ibsen. W relacjach międzyludzkich kontaktowi i sympatyczni, nie oburza ich jednak wiele kontrowersyjnych regulacji prawnych. O jednej bulwersującej szczególnie Polaków sprawie napiszę następnym razem.

 

Pierwszą rzeczą, którą chcę się podzielić to bardzo odważny eksperyment społeczny, zacznę jednak od polskiego odniesienia. W Poznaniu w latach 70. i 80. ubiegłego wieku powstały nowe wielkie osiedla. Rataje, Winogrady, a na końcu Piątkowo. Tworzyły one niemal samowystarczalne enklawy, w których w pobliżu zamieszkania znajdowały się szkoły, poczta, zakłady rzemieślnicze, handel, obiekty sportowe, itp. Norwegowie też mają podobne osiedla. Postawili na ich rewitalizację. Ich koncepcja zakłada, że każdy mieszkaniec ma mieć maksimum 1 kilometr do przebycia, by dotrzeć do zakładu pracy, szkoły, urzędu, obiektu sportowego czy rekreacyjnego. Niecodzienne jest to, że w różnoraki sposób zachęcają przedsiębiorców do przeniesienia zakładów pracy w planowane przez urbanistów miejsce. To tak, jakby zachęcić właściciela poznańskiej fabryki czekolady usytuowanej na północy Poznania do przenosin na osiedle Tysiąclecia, bo tam akurat mieszka najwięcej pracowników.

 

Jednym z celów wspomnianej koncepcji jest wyciszenie ruchu i stworzenie maksymalnie przyjaznych człowiekowi szlaków komunikacyjnych. Norwegowie są tym działaniom przychylni. Sam uważam, że koncepcja promienia 1 kilometra, który określa odległość do miejsc codziennej aktywności mieszkańca (nauka, odpoczynek, handel, urzędy) jest właściwa. Polskie spółdzielnie mieszkaniowe ten warunek wyczerpują. Oprócz zakładów pracy, bo w polskim założeniu osiedla miały być sypialniami usytuowanym z dala od hałasu fabrycznych dźwięków.

WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu
Zdjęcie: fot. Malwina Marciniak